Po dwóch tygodniach w końcu pojawił się ten nowy uczeń. Rano Ashley zadzwoniła do mnie z tą super ekstra wiadomością. W przeciwieństwie do połowy dziewczyn ze szkoły ten chłopak w ogóle mnie nie obchodził. Aby uniknąć paplaniny mojej przyjaciółki w drodze do szkoły powiedziałam jej , że pojadę metrem. Żeby zdążyć dojechać w ten sposób do szkoły musiałam się lekko pospieszyć. Szybko wybrałam z szafy jakieś ciuchy i pobiegłam do łazienki wziąć prysznic i się ubrać. Gdy skończyłam przejrzałam się dwa razy w lustrze czy tak mogę iść. Miałam na sobie ciemne rurki , białą bokserkę i niebieską - czarną koszulę w kratkę. Włosy związałam w kitkę , a na nogi ubrałam baletki. Teraz zdecydowanie byłam gotowa do wyjścia. Chwyciłam swoją torbę i zbiegłam na dół.
- Jadę dziś metrem.
Oznajmiłam rodzicom kiedy jedli śniadanie. Troszkę się zdziwili , ale zbytnio się tym nie przejęłam. Moja młodsza siostra chciała jechać ze mną. W sumie czemu nie. Po kilku minutowym spacerze w końcu dotarłyśmy do celu. Stacji metra.
- Od kiedy jeździsz metrem ?
Zapytała Scarlett kiedy znalazłyśmy dla siebie jakieś miejsca. Co było dziwne zważając na to , że był piątkowy poranek.
- Odkąd w naszej szkole ma się pojawić nowy uczeń. Nie mogę już wytrzymać tego gadanie jaki on to może być przystojny. A jak okaże się pasztetem to co wtedy ? Nagle sobie odpuszczą. To chore.
Scralett się roześmiała. Wyciągnęła swojego I'phone , który w końcu się odnalazł i podała mi jedną słuchawkę. Zastanawiałam się czy ją włożyć sobie to ucha. Moja siostra miała trochę dziwny gust muzyczny.
- Wyluzuj trochę.
Szepnęła zauważając moje zmieszanie. Zdecydowałam się posłuchać sobie trochę beznadziejnej muzyki i się odprężyć. W połowie drogi do naszego wagonu wsiadło więcej osób. Zrobił się mały tłok. W rogu zauważyłam chłopaka z blond włosami opierającego się nie dbale o rurę i rozmawiającego z jakąś skąpo ubraną dziewczyną. Miał wygolony jeden bok , tak że włosy opadały mu na lewą stronę. Wyglądały jak po seksie. Wyglądał na takiego bad boya , ale na jego odkrytych ramionach nie dopatrzyłam się tatuażów. Coś co bad boye mają. Dziwne. Chłopak chyba spostrzegł , że go obczajam bo odwrócił wzrok od swojej rozmówczyni i obdarzył mnie krótkim spojrzeniem.
- Czemu tak się gapisz na tego gościa ?
- Tak jakoś.
- Całkiem niezły.
Stwierdziła moja siostra krótko. Spiorunowałam ją wzrokiem.
- Za stary jak dla ciebie.
Myślałam , że dałam jej do myślenia , żeby nie zbliżała się do tego typu ludzi. Od tej dwójki z rogu wagonu aż krzyczało , że oznaczają kłopoty.
- Chyba śmieszna jesteś , że mogłabym pomyśleć w ten sposób o jakimś nieznajomym starszym chłopaku.
- To dobrze.
Westchnęłam ucieszona. Czemu w ogóle pomyślałam , że moja siostra ma takie myśli o chłopakach ? Na litość boską ona ma dopiero czternaście lat ! Na całe szczęście nie miała takich myśli. A przynajmniej zapewniła o tym przed chwilą. Ale mówiła tylko , że nie mogłaby tak pomyśleć o nieznajomym. To nie znaczy , że nie ma takich myśli. Odezwał się jakiś głos w mojej głowie. Ugh....zgasiłam tą myśl zanim zdążyłaby zasiać ziarenko zwątpienia we mnie.
- Ale myślałam , że ty tak o nim pomyślałaś. No wiesz....tak się na niego patrzyłaś.
Powiedziała Scarlett po chwili namysłu. Wytrzeszczyłam na nią oczy. Ja Brooklyn Alexandra Rivers miałabym myśleć o tym chłopaku w ten sposób ?! Chyba w snach....nie byłam taka.
- Co ja ?! Nie...na głowę upadłaś. Przecież mnie znasz.
W tej samej chwili kiedy to powiedziałam metro zatrzymało się ,a to była nasza stacja. Wysiadając spojrzałam na zegarek. Miałyśmy jeszcze jakieś trzydzieści minut do rozpoczęcia lekcji. A od stacji metra do naszych szkół było piętnaście minut spacerkiem. Na luzie zdążymy. Pożegnałam się z siostrą i ruszyłam w przeciwną stronę niż ona.
Na szkolnym parkingu toczyła się właśnie jakaś maskarada. Tyle zamieszania z powodu jakiegoś nowego ucznia. Cheerleaderki były przebrane w swoje kostiumy , i machały pomponami podskakując ze szczęścia w miejscu i co chwile spoglądając w stronę ulicy , żeby przypadkiem nie przegapić momentu , w którym przekroczy próg naszego liceum. Szkolne lalunie poprawiały swój i tak już przesadzony makijaż. Boże...co się dziś działo z tymi ludźmi. Chłopcy stali z boku i przyglądali się temu zajściu ze smutkiem. Haha chcieliby mieć takie branie u dziewczyn jak ten nowy , którego jeszcze nawet na oczy nie widziały. One były walnięte. Wliczając w to moja przyjaciółkę. Podbiegła do mnie przebrana w strój cheerleaderki i mocno przytuliła machając mi nieświadomie pomponem przed twarzą przez co zachciało mi się kichać. Odsunęłam ją lekko od siebie zanim narobiłabym sobie jakiegoś wstydu.
- Jeju ciekawe kiedy on przyjdzie. Nie mogę się już doczekać , aż go zobaczę.
Wykrzyknęła radośnie.
- Hej Ashley. U mnie w porządku a u ciebie ? Fajnie , że spytałaś.
Uśmiechnęłam się złośliwie , a każde moje słowo wychodziło wściekle z moich ust. Ash lekko się skrzywiła , bo nie lubiła kiedy stawałam się taka nieznośna. No cóż ja musiałam znosić jej gadki przez bite dwa tygodnie i już dziś to była przesada. Co to będzie jak ona go zobaczy ? Nawet nie chce sobie tego wyobrażać.
- Wyluzuj. Może będzie brzydki i wtedy nie będziemy się tak tym jarać.
- No ja mam nadzieję.
Odpowiedziałam nadal trochę wkurzona. Ruszyłam w stronę dwóch dziewczyn , których też nie obchodziło to przybycie nowego ucznia. My trzy byłyśmy chyba normalne plus chłopcy. Caroline i Camilla stały z boku i chichotały. Były trochę dziwne , ale dało się znieść ich towarzystwo. Ashley wróciła do dziewczyn ze swojej drużyny.
- To jest jakaś masakra co one odstawiają.
Caroline wskazała na parking pełen dziewczyn.
- Bez komentarza.
Zaśmiałam się. Pogadałyśmy sobie jeszcze trochę i wreszcie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcją. Pożegnałam się z dziewczynami i poszłam do budynku nr 24 na biologie. Kiedy przechodziłam przez ten tłum rozległ się głośny pisk , który mógłby ogłuszyć stado jeleni. Właśnie w tej chwili progi naszego liceum przekroczył nowy uczeń. Gdy go zobaczyłam nagle wszystko wkoło się zatrzymało. Obserwowałam jego każdy ruch w osłupieniu. W tej o to chwili przeżyłam szok. To było on. Chłopak z metra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz